wtorek, 17 marca 2015

ღ Rozdział 23 ღ

Skoro Ruby odzyskała częściowo pamięć to co powiecie na coming back do jej perspektywy. Oczywiście POV Harry też czasami się będzie pojawiał. W każdym bądź razie dziś z perspektywy Rue, a opinie w komentarzach :)
Jestem zdenerwowana. Nawet bardzo. Nie pamiętam czy siostra Harry'ego mnie lubiła. Widzę wszystko jak przez mgłe. Czasami mam coś na kształt wizji gdzie przypominam sobie tylko część wydarzeń z przeszłości. Głównie występują gdy jestem z Hazzą. Dlatego tak często chce z nim przebywać. Może jak tak dalej pójdzie przypomne sobie wszystko.
Chciałabym. Ułatwiłoby mi to wiele rzeczy. Owszem, że łatwiej byłoby zapytać mojego chłopaka, ale wolę sama z tym sobie poradzić.
Mojego chłopaka? Właściwie to czym jesteśmy? Prowizorycznie nie zerwaliśmy z tego co pamiętam, nie kochaliśmy się również, nawet nie pamiętam czy wyznałam miłość i czy wogóle go kochałam.
Jedyne czego jestem pewna to to, że dażę go silnym uczuciem i nie chce go ponownie stracić. Ale czy to już można nazwać miłością?
Nie pamiętam tego uczucia. Dawno nie kochałam drugiej osoby z poza rodziny. To dla mnie nowe tak naprawdę. Chce go kochać, bo jest potrzebny i zależy mi na nim. Tylko coś mnie blokuje.
Boję się, że kiedy już będę przekonana o moim uczuciu do niego może być za późno. Nikt nie lubi żyć w niepewności. Nawet taki facet jak Harry, który od mojego wypadku nie związał się z żadną kobietą.
Schlebia mi to, ale nie mogę trzymać go przy sobie kiedy odejdzie, bo to będzie jego decyzja.
W każdym bądź razie...
Czekałam na Harry'ego, który miał się za nie długo zjawić w progu mojego domu. Myślałam o wyprowadzce z rodzinnego gniazda, wtedy mogłabym spotykać się z Harry'm swobodniej. Jestem już dorosła, poza tym muszę myśleć o studiach. To, że nie poszłam od razu po liceum nie oznacza, że zrezygnowałam z nich ostatecznie.
Myślałam o architekturze. Taniec to moja pasja, ale zawsze chciałam mieć własną firmę. Poza tym taka praca daje lepsze zarobki, więc miałabym zabezpieczenie na przyszłość, a do tego mogłabym finansowo pomóc ojcu, który nie musiałby zasuwać dzień i noc na rachunki i jedzenie.
Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek do drzwi. Wstałam z kanapy, na której siedziałam i otworzyłam drewnianą powłokę.
-Hej ślicznotko - przywitał mnie piękny uśmiech z dołeczkami należący do Harry'ego.
-Cześć - odpowiedziałam czułym całusem w usta chłopaka.
-Mmm... Miłe powitanie - wymruczał do mojego ucha.
Chwycił moja dłoń i zaprowadził do samochodu, który zaparkowany był nieopodal. Wsiedliśmy i skierowaliśmy się na szpitalny parking, który oddalony był o piętnaście minut jazdy.
Kiedy Harry zgasil silnik, wyszłam z auta i odetchnęłam głęboko spoglądając na wielki, biały, częściowo przeszkolny budynek stojący przede mną.
-Nie miłe wspomnienia? - zapytał zaniepokojony.
-Można tak powiedzieć - wydusiłam.
Chłopak ponownie uchwycił moją ręke i potarł knykcie w celu pokrzepienia.
-Gotowa?
Czułam się niepewnie. Mimo to kiwnęłam potwierdzająco głową.
Zaczęłam niepewnym krokiem zmierzać w stronę szpitala, idąc tuż za Harry'm, który wciaż trzymał mnie z rękę. Dodawało mi yo otuchy. Jego obecność sprawiała, że czułam się bezpiecznie.
Kiedy staneliśmy przed recepcją rozglądnęłam się dookoła i cicho westchnęłam.
-Przyszliśmy odwiedzić Abbey Styles.
-Hm, dobrze. Możecie wejść, akurat nie ma obecnie żadnych badań.
-Dziękuje. Chodź Rue.
Szliśmy wąskim korytarzem do bloku B, gdzie zjadował się odział dziecięcy. W tej części jeszcze nigdy nie byłam. Ściany były białe, ale pokryte wielkimi kolorowymi naklejkami ze zwierzętami. Ściany sal małych pacjentów  były przeszklone, z otwartmi żaluzjami.
-To tutaj - powiadomił mnie Hazz, kiedy się zatrzymał i prawie na niego wpadłam.
Chłopak powoli uchylił drzwi. Ujrzałam trzy łóżka, na których leżały małe dziewczynki w wieku około dziesięciu lat. Jedna z nich ubrana w piżamkę o kolorze pudrowego różu popatrzyła na Harry'ego i wyszczerzyła swoje białe, niekompletne ząbki.
-Harry! - pisneła.
-Księżniczka! - krzyknal chłopak i podleciał do tej slodziutkiej istotki, puszczając przy tym moją rękę - jak się czuje mój skarb?
-Dobrze - przetarła oczy i popatrzyła na mnie - kto to?
-Pamiętasz Rue?
-Tak! - uśmiechnęła się i wyciągnęła rączki. Podeszłam do niej i przytuliłam się. Mała wtuliła się we mnie, a ja pogłaskałam jej głowę. Mimo wolnie z oka poleciała mi łza. Szybko ją wytarłam i odsunełam od siebie ciałko Abbey.
-Jak się czujesz? - zapytał Harry, który usiadł na krześle obok mojego.
-Dobrze - machneła ręką - kiedy przyjdzie mama?
-Może jutro da radę kochanie.
-Oh - posmutniała.
-Hej! Uśmiechnij się, zobacz co ci przyniosłem - wyciągnąl z kieszeni tabliczkę malinowen Milki i szmacianą lalkę z guzikami zamiast oczu.
-Figi! - krzyknęła uradowana na widok lalki. Harry podał jej rzeczy i zmieżwił czuprynę.
Ten widok był wzruszajacy i siłą powstrzymywałam łzy. Styles widząc to splutł nasze ręce i pocałował mnie w skroń. Usmiechnęłam się w jego stronę i oparłam głowę o jego ramię, przyglądając się małej Abbey bawiącej się szmacinką.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz