wtorek, 17 marca 2015

ღ Rozdział 21 ღ

Praco natchodzę!
Zaspany siadłem za kasą i czekałem, aż jakiś poranny ptaszek wleci i coś zamówi. Jednak na marne mi przyszło czekać, bo nikt dziś rano nie ma ochoty na kawę w naszej kawiarni. Włączyłem telefon i wszedłem na portale społecznościowe, na których jak zwykle nic ciekawego nie było. Przejrzałem wiadomości, pogodę - dosłownie wszystko co było możliwe, a klientów jak nie było tak nie ma. Wstałem i podszedłem do okien, wyglądając za nie. Ludzi było mnóstwo, ale żadne z nich nie wchodziło. Popatrzyłem na taliczke, która mówiła czy lokal jest otwarty. Ktoś zapomniał jej odwrócić, a mówiąc ktoś mam na myśli naszą nową pracownicę.
-Janet! - wydarłem się i obróciłem tabliczę. Dziewczyna wyleciała jak poparzona z zaplecza i popatrzyła się na mnie ze zdziwieniem.
-Zapomniałaś obrócić tabliczę i do tej pory nie mieliśmy ani jednego klienta!
-Przepraszam, wyleciało mi z głowy...
-To twój zasrany obowiązek, tego dopilnować!
-Zapomniałam!
-Wali mnie to! Wracaj na zapleczę, bo nie chce widzieć tej twojej tępej twarzy!
Pochyliła głowę i skierowała się tam skąd przyszła, a ja wróciłem na swoje miejsce. Klienci zaczęli tworzyć długie kolejki, a ja ciężko westchnąłem. No to zaczynamy...
Po jakiejś setce klientów wreszcie mogłem odpocząć. To był męczący dzień. Ponownie wyciągnąłem telefon i otwarzyłem wiadomość, która przyszła jakeś dwadzieścia minut temu.
✉Rue: Musimy poważnie porozmawiać. O któreb kończysz?
✉Harry: Za godzinę.
Wysłałem wiadomość i przełknąłem gulę w gardlę, która wytworzyła się przez wiadomość.
✉Rue: Będę czekać przed kawiarnią.
Żadnego buziaka? Emotikonki? Musiało stać się coś poważnego. Nie odpisałem, tylko schowałem telefon.
Spojrzałem na zegar. Zaraz kończy się moja zmiana, co mnie jednocześnie ucieszyło i zaniepokoiło. Dokładnie. Czułem panikę. Bałem się, że Ruby chce zakończyć naszą znajomość, albo powiedzieć, że kogoś ma. Tysiące możliwości przeleciało przez moją głowę. Głównie te o strasznym zakończeniu. Kiedy zegar wybił osiemnastą, zamieniłem się z Nickiem i poszedłem się przebrać.
Wyleciałem z kawiarnii i rozejrzałem się dookoła siebie. Ujrzałem niską sylwetkę skierowaną w moją stronę.
-Ruby! - krzyknąłem. Podeszła do mnie i ściągnęła kaptur z głowy, który chronił ją przed deszczem.
-Harry - szlochnęła - jak długo mnie znasz?
-Od początku tego miesiąca - skłamałem.
-Nie kłam! Już wszystko pamiętam. Kiedy wyskoczyłeś z okna, uderzyła mnie fala wspomnień. - wciągnęła głośno powietrze - Wcześniej myślałam, że poprostu mi się to śniło, ale teraz wiem, że to się kiedyś wydarzyło.
-Ruby...
-Teraz odpowiedz. Jak długo mnie znasz?!
-Ponad rok - westchnąłem i spuściłem głowę.
-Czemu wróciłeś?
-Bo wciąż cię kocham.
-Oh, Harry - wybuchła płaczem i wtuliła się we mnie mocno - ja ciebie też.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz