wtorek, 17 marca 2015

ღ Rozdział 20 ღ

-Mogę spać tutaj - wskazałem na sofe w jej pokoju.
-Jak wolisz - wzruszyła ramionami i położyła się na łóżku.
Ułożyłem poduszki i koc, które dała mi wcześniej Rue i położyłem się.
-Chrapiesz w nocy?
-Nie - zaśmiałem się - a ty?
-Czasem.
-Cholera. To będzie ciekawa noc.
Rue zaśmiała się i położyła na swoim łóżku.
***
-Harry - usłyszałem cichy głos dziewczyny - gorąco mi.
Przetarłem zaspane oczy i wstałem do pozycji siedzącej.
-Co ja tu robię? - odparłem zdziwiony.
-Luntykowałeś i przyszedłeś do mnie, a właściwie to się prawie na mnie położyłeś.
-Przepraszam - wstałem.
-Ale mi to nie przeszkadzało - powiedziała i zachęciła do ponownego położenia się koło niej, co zrobiłem bez zastanowienia. Ułożyłem się wygodnie i przyciągnąłem ją do siebie.
***
-Wróciłem! - usłyszałem krzyk z dołu, który obudził nas oboje.
-Kto to? - spytałem zaspany, jeszcze nie do końca ogarniając co w okół mnie się dzieje.
-Charlie - wymruczała. Zerwałem się z łóżka w pośpiechu szukając drogi ucieczki.
-Okno - wyszeptałem i otwarłem je.
-Co ty... - wyskoczyłem. Nie było tak wysoko; poza tym już kiedyś to robiłem. Mianowicie bardzo dawno temu. Uśmiechnąłem się na to wspomnienie. Odwróciłem się do dziewczyny, która stała w oknie i mrugnąłem do niej na co uśmiechnęła się. Była zamyślona, ale ja już musiałem wracać do domu, więc pobiegłem w jego stronę.
-Harry, matko boska! Gdzieś ty się podziewał?!
-Nocowałem u kolegi.
-Twój kolega jest gejem? bo pachniesz bardzo kobieco.
-Dzieli pokój z siostrą.
-Czemu nie wróciłeś do domu na noc? Martwiłam się!
-Byłem zły.
-To nie powód na uciekanie!
-Jest! On na za wiele sobie pozwala! Nie pozwolę na to żeby bawił się w ojca!
-Harry, on po prostu...
-Nie broń go! Dobrze wiesz, że przesadził!
-Wiem, ale Harry, zrozum. On stracił żonę i syna w wypatku i czasami potrzebuję takich rodzinych sytuacji.
-Jakoś mało mnie to wzruszyło. Jak jest popaprany to niech skieruję się do psychologa.
-Kochanie, proszę uspokój się. Alex nie jest zagrożeniem. Nie musisz mnie przed nim bronić. Schowaj tą postawę do kieszeni i po prostu mnie przytul.
-Oh, mamo.
-Już jest dobrze Harry.
-Wiem, ale nie chcę kolejnego ojca. Nie potrzebuję kogoś takiego.
-Rozumiem Harry.
-Nie wiesz jak to jest.
-Prawda, ale ja też żyłam z tym człowiekiem pod jednym dachem.
-Ale nie byłaś jego dzieckiem - miałem ochotę zwymiotować na to wspomnienie.
-Ale byłam jego żoną i przechodziłam to tak samo jak wy.
-Przestańmy o tym gadać, proszę.
-Dobrze - mama przytuliła mnie mocniej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz