niedziela, 4 stycznia 2015

ღ Rozdział 10 ღ

-Harry?! Co ty tu robisz?

-Pracuję.

-Nie, nie w tym miejscu. W tym mieście!

-Moja rodzina mnie potrzebowała.

-Phi, jasne.

-Słuchaj, moja siostra jest w szpitalu prywatym, gdzie badania są na tyle drogie, że moja mama nie dawała rady i potrzebowała wsparcia finansowego.

-Przykro mi Harry z tego powodu, ale mogłeś jej wysyłać pieniądzę. Wiesz jak zareaguje ojciec Ruby, gdy się o tyn dowie?!

-Moja mama potrzebowała także wsparcia psychicznego, w dupie mam co zrobi mi Charlie jak się dowie, że wróciłem.

-Wow.

-Co ty tu w ogóle robisz?

-Przyszłam obczaić nowego fagasa Rue. Mówiła, że tu pracuje i od razu rzuci mi się w oczy.

-Cóż...

-Harry cholera. Znów to zrobiłeś ty mała łajzo.

-Nie moja wina, że nie umiem się od niej trzymać z daleka! Zrozum ja ją kocham.

-Wierzę ci, ale to nie sprawi, że wróci jej pamięć.

-Może właśnie sobie przypomni, kiedy większość jej wspomnień będzie przy niej.

-To twórcze, ale to nie jest film Harry. Lekarz powiedział, że szanse są małe.

-I mi to wystarczy - podałem jej kawe - dwa funty się należą.

-Nie schrzań tego Harry - podała mi pieniądze - los ci daje drugą szanse.

-Taki mam plan.

***

Harry: Hej. Wszystko w porządku?

Rue: A czemu miałoby nie być?

Harry: Myślałem, że się obraziłaś.

Rue: Słuchaj, nic mi nie jest. Rozumiem.

Harry: Na pewno?

Rue: Ja na twoim miejscu też bym tak postąpiła.

Harry: To może gdzieś wyjdziemy?

Rue: Kurcze, chętnie, ale mam zajęcia do późna.

Harry: Oh.

Rue: Może jutro? x

Harry: Muszę tylko kogoś po pracy odwiedzić.

Rue: Oh, okej. To się spotkamy pod galerią handlową ;)

Harry: Okej x

Rue: Do jutra xx

Harry: Narazie :3

Zaraz kończyła się moja zmiana, więc poszedłem do gabinetu mojego szefa, żeby odebrać moją wypłatę.

-Dobry wieczór.

-Witaj Harry. Oto twoja wypłata - podał mi koperte z pieniędzmi - możesz przeliczyć.

-Nie trzeba, dziękuje - podałem mu rękę i wyszedłem.

Pomogłem sprzątać kawiarnie, a kiedy skończyłem, byłem gotowy do wyjścia. Wsiadłem do mojejgo gruchota i ruszyłem w stronę domu. Zaparkowałem i wysiadłem kierując się do drzwi. Ku mojemu zaskoczeniu były otwarte. Kiedy wszedłem usłyszałem chichot mojej mamy i męski głos. Wychyliłem głowę i ujrzałem ją i jakiegoś faceta przy stole pijących herbatę.

-Cześć Harry! - przywitała się moja mama.

-Hej.

-To jst Alex. Mój kolega. To on pomoże nam z naszym problemem.

-Oh, witam - podałem mu ręke - jestem Harry, miło pana poznać.

-Ciebie również chłopcze - uśmiechnął się ciepło.

-To ja wam nie będę przeszkadzać i pójdę do siebie - uśmiechnąłen się do mamy i wyszedłem zostawiając ich samych. No nieźle.

Rozebrałem się i poszedłem spać. Byłem tak cholernie zmęczony po całym dniu pracy i konfrontacji z Alice. Miała racje. Los dał mi drugą szansę.

Skomentuj, a jeszcze dziś dodam next.

4 komentarze: