piątek, 21 listopada 2014

ღ Rozdział 6 ღ

Dziś jest randka. Moje serce wali jak młot non stop. Nie potrafię wysiedzieć na miejscu chociażby na chwilę. Cały czas latam między stolikami i je wycieram, albo sprzątam z nich naczynia. Nawet jak są czyste. Mam energię jak po dwóch dawkach kokainy. Nie mogę pozbierać myśli do kupy. Są tak chaotycznie porozrzucane jak pył po świecie...

Co będziemy robić?

Gdzie pójdziemy?

Wyrobię się?

Kończę pracę o szesnastej. Mam pół godziny na dojechanie do domu, umycie się, ubranie w czyste ciuchy i dojście do parku.

Spokojnie Harry, uwiniesz się.

Kiedy moja zmiana dobiegła końca, wyleciałem z kawiarni jak pokopany i wszedłem do samochodu. Włożyłem kluczyki i odpaliłem go za trzecim razem. Jebany grat. Muszę sprawić sobie nowego, ale nie mam pieniędzy. Zaparkowałem na podjeździe i wszedłem do domu. Mamy nie było, więc prawdopodobnie wyjdę wcześniej z domu niż się spodziewałem. 

Umyłem się i ubrałem na siebie czarne rurki, biały podkoszulek i granatową, rozpinaną bluzę. Klasycznie. Przed wyjściem poprawiłem włosy i ... jestem gotowy.

No nieźle, mam dziesięć minut.

Nie wiem jak to będzie.

Nie wiem czy dobrze robię znów się z nią spotykając, ale tak ją kocham, że nie wystarczy mi patrzenie na nią. Pragnę jej dotyku jak ogień powietrza.

Punktualnie znajduję się koło parku.

Ah te wspomnienia...

Siedziałem spokojnie na ławce i nagle ją ujrzałem. Jej włosy powiewały na wietrze. Wgapiała się w telefon na zmiane rozglądając się.

Obróciła się w moją stronę i zawiesiła wzrok. Pomachałem pewnie, a na jej policzkach pojawił się rumieniec. Już miałem podejść, ale przyszła jej znajoma i przeszkodziła mi. Wciągnąłem głośno powietrze i ponownie zacząłem "czatować".

Mój wzrok bezwiednie powędrował do ławki gdzie siedziała kiedyś moja ukochana. Teraz stała koło mnie i próbowała mnie przywrócić na ziemię.

-Harry?

-Mhm.

-Ej!

-C..co?

-Wszystko okej?

-T..tak - wydukałem.

-Napewno?

-Tak, przepraszam. Zamyśliłem się.

-Heh, no dobra - zachichotała cicho.

-Jesteś głodna czy ...

-Pospacerujmy chwile.

-Lubię spacerować - uśmiechnąłem się, a ona odwzajemniła.

-Opowiedź mi o sobie. Nie wiem nic oprócz tego gdzie pracujesz.

-Hmm, a co chcesz wiedzieć?

-Długo tu mieszkasz?

-Mieszkałem tu od urodzenia. Potem musiałem się przeprowadzić, a teraz... Jak widzisz wróciłem.

-Ooo, no nieźle. - złapała moją rękę i splotła nasze palce. Zaczerwieniłem się lekko. Mam nadzieje, że tego nie zauważyła.

-A ty?

-Mieszkam tu od około roku. Przeprowadziłam się z ojczymem i przyrodnim bratem po... - urwała, ale ja wiem o co chodziło.

-Masz rodzeństwo? - zmieniłem temat.

-Brata Jamie'go. A ty?

-Młodszą siostre Abbey.

I tak poznaliśmy się na nowo.

_____________________________________

Reszta randki w następnym rozdziale ;)

Yoł! Jak tam wrażenia po Four?

Piszcie w kom!

Co do rozdziału.

Dokończyłam go z nudów. Powiedziałam sb, koniec przerwy i tak was witam w 6 rozdziale!

Przepraszam jeśli się nie podoba, ale odzwyczaiłam się od pisania :c

Spodziewajcie się za niedługo kolejnego.

Ze względu na moją nieciekawą sytuacje w szkole będą rozdziały krótke, ale postaram sie wrzucać je częściej.

Chyba wszystko.

Jak sb przypomne to w napisze w notce pod 7.

PS. Przepraszam za mega długą przerwę. Brak chęci i weny mnie dopadł ;c

1 komentarz: