piątek, 29 sierpnia 2014

ღ Rozdział 3 ღ

Siedzę za ladą i obsługuję jakiś frajerów. Nudno tu w chuj, ale robię to dla siostry. Zacząłem czyścić ekspres do kawy. Zza pleców usłyszałem cichy głosik.
-Dzień dobry. Poproszę niskokofeinową z cukrem i babeczkę owsianą z jagodami.
Odwróciłem się i mnie zamurowało. Ruby.
-Przepraszam? Czy mnie słyszałeś?
-Ruby.
-Znamy się?
Nie mogę...
-Nie, przepraszam. Już podaję.
-Dziękuje.
Moje serce łomocze w piersi. Zaraz dostanę zawału. Harry kurwa. Co się z tobą dzieje? Zrobiła się ze mnie ciota. Włączyłem ekspres i zacząłem głęboko oddychać.
-Wszystko w porządku?
-Tak, tak. - mówię wciąż odwrócony do niej tyłem.
Podałem jej kawę i babeczkę.
-Dziękuje - powiedziała słodko.
-Razem 3£.
Podała mi pieniądze, a ja jej wydałem resztę.
-To pa - uśmiechnąłem się do niej na co lekko się zaczerwieniła.
-No pa. - pomachała i wyszła. Brawo Harry, matole. Nic nie podejrzewa.
Alice's POV:
-Cześć!
-Heeej! - przywitałam się z przyjaciółką. Przytuliłam ją i ucałowałam w policzek.
-Jak tam? - pyta dojadając babeczkę.
-Dobrze. A u ciebie?
-Boże, byłam w tej nowej kawiarni i poznałam fajnego chłopaka.
-Cieszę się, że w końcu ktoś ci wpadł w oko. Od wypadku z nikim nawet na randkę nie poszłaś.
-Przestań.
-No, więc jak ma na imię?
-Nie wiem.
-Aha.
-Pracuję tam, głupio było mi spytać.
-Rozumiem. A jak u Charlie'go i Megan?
-Nie pytaj. Wkurza mnie cholernie ta jego dziunia. Myśli, że zastąpi mi mamę - prychnęła.
-Pozwól twojemu ojczymowi zaznać szczęścia. Nie miał nikogo.
-Aż do teraz.
-Przyzwyczaisz się, polubicie się i będzie dobrze.
-Wątpię - burknęła.
-To co idziemy potańczyć, bo zaraz się zaczną zajęcia.
-No...
Harry's POV:
Nie daje mi spokoju myśl co u niej. Nie zmieniła się nic. Ma tylko małą bliznę u góry czoła.
Wróciłem do domu. Przywitała mnie mama całując w policzek.
-Hej Harry.
-Hej mamo. Co tam u Abbey?
-Lepiej, ale pojawiły się nowe powikłania. Nie tak groźne jak te pierwsze, ale jednak. Lekarze sobie z nimi poradzili.
-Oh.
-Nie martw się kochanie. Wyzdrowieje.
-Oby.
-Przygotowałam obiad. Idź się ogarnij, a ja naszykuję - uśmiechnęła się pokrzepiająco. Jakby wiedziała co mnie trapi.
Przebrałem się i umyłem ręce. Kiedy zszedłem na dół jedzenie było naszykowane, a mama układała sztućce.
-Siadaj - zachęciła. Zrobiłem to co kazała i klapnąłem przy stole.
-Opowiadaj jak w pracy.
Zacząłem ze zdenerwowania bawić się jedzeniem. Uniosłem głowę i zobaczyłem zmartwienie w oczach matki. Zauważyła, że coś jest nie tak.
-Widziałem ją...
-Kogo?
-Ruby, mamo.
-Poznała cię?
-Nie - opuściłem ponownie głowę.
-Czułem się tak jakby nic się nie stało. Chciałem ją przytulić, ale nie mogłem. To było straszne.
-Jestem pewna, że poznasz jakąś inną dziewczynę, którą pokocha cię tak mocno jak ty ją.
-Ja nie chce innej. Ja chce tylko ją. Ona zamieszkała w moim sercu na zawsze.
-Znam to uczucie. To samo miałam z waszym ojcem. Kochałam go, ale nie mogłam pozwolić i znieść, że wy przez to cierpieliście. Czasami wracam do tych dobrych chwil, które spędziliśmy razem i mam wrażenie, że dalej go kocham. Może nawet i to prawda, ale to nie zmieni mojej decyzji. - wstała i przytuliła mnie.
Wtuliłem się do niej. Mogą mówić, że jestem frajerem i maminsynkiem, ale potrzebowałem tego.
Owszem wolałbym, żeby to była Rue, bo jej teraz potrzebuję, ale nie narzekam.

Przypominam o ankiecie "czytasz?", bo mało was, zakładce "informowani" bo świeci pustkami ;/
Dodawajcie się do obsów.

2 komentarze:

  1. Spotkali się OMG!
    Tylko szkoda, że Rue go nie pamięta ;c
    Biedny Harry ;c
    Do następnego!
    Buziaki, @youmakememad96 .xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Mogłabym czytać nigdy mi sie nie znudzi <3 ♥♥♥♥ Kocham ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń