poniedziałek, 25 sierpnia 2014

ღ Rozdział 1 ღ

Wnętrze samochodu wypełniała muzyka wydobywająca się z radia. Zostało tylko kilka kilometrów i będę mógł zobaczyć moją małą schorowaną dziewczynkę. Mama mówi, że to coś poważnego, oby nie za bardzo. Kiedy zaparkowałem pod szpitalem moje serce zaczęło walić jak oszalałe. Wszedłem do środka i skierowałem się do recepcji.
-Dzień dobry - odezwałem się do zapracowanej kobiety. Źle mi się kojarzy to miejsce. Ostatni raz tu byłem kiedy Rue miała wypadek - Chciałbym się dowiedzieć, gdzie leży Abbey Styles.
-Pan jest jej ojcem? - momentalnie się spiąłem.
-Nie - starałem się zachować spokój - bratem.
-Proszę podać imię i nazwisko.
-Harry Styles.
-Twoja siostra leży w sali numer czterdzieści osiem, w sektorze dziecięcym. Wjedź windą na pierwsze piętro i idź prosto. Później powinieneś wiedzieć co dalej, bo są znaki.
-Dziękuje.
Wszedłem do windy i wyjechałem na pierwsze piętro. Skręciłem i zobaczyłem znak ‘oddział dziecięcy’. Sala, w której leżała Abbey była jedną z pierwszych. Zapukałem i wychyliłem głowę. Na łóżku leżała śpiąca już moja siostra, a przy niej czuwała moja mama. Pokazała, że mam być cicho i wstała. Wyszła z sali i zamknęła za nami drzwi.
-Tak się cieszę, że jesteś.
-Hej – przytuliłem ją pokrzepiająco – jak się trzymasz?
-Ze mną jest w porządku. Gorzej z Abbey.
-Wiedzą, co jej dolega?
-Ma nagminne zapalenie przyusznic. Mówią, że na ogół to nie jest nic poważnego, ale u niej wystąpiły powikłania.
-To, źle?
-To bardzo ze Harry. Nie wiem czy mam pieniądze na leki i pobyt szpitalu.
-Zostało mi trochę oszczędności. Znajdę jakąś pracę. Damy radę mamo.
-Dziękuję Harry - ponownie ją przytuliłem – a teraz wracaj do domu. Pewnie jesteś smęcony po podróży.
-Zostajesz jeszcze?
-Muszę. Przyjdę później.
-Okej.
Wyszedłem z szpitala i pojechałem do domu. Mimo, iż chciałem zostać moja mama miała rację. Byłem cholernie zmęczony.

Następnego dnia po wizycie u Abbey wziąłem się za szukane nowe pracy. Znalazłem ją w jakiejś nowo otartej kafejce. Zdecydowałem się na tą fuchę, bo miejsce było blisko szpitala i w miarę dobrze płacili. Zadzwoniłem i umówiłem się na spotkanie. Miało odbyć się dziś o czternastej. Byłe gotowy do wyjścia o 13:40. Droga trwała dziesięć minut, przez co byłem punktualnie. Siadłem na wygodnej, szarej sofie i czekałem aż mnie zawołają.
-Harry Styles – usłyszałem punkt czternasta. Wszedłem do środka mijając się z ciemnowłosą dziewczyną w katanie i czarnych rurkach.
-Dzień dobry – odparłem siadając na przeciwko kierowniczki.
-Witam. Podaj swoje CV chłopcze – wyciągnąłem kartki z teczki i podałem jej.
-Nie jest to jedno z najgorszych, ale piszesz, że nie ukończyłeś szkoły średniej.
-Tak w ostatnim roku musiałem zrezygnować z powodów rodzinnych.
-Rozumiem. Widzę, że pracowałeś w kawiarni przez długi okres czasu.
-Zgadza się.
-Wygląda to dosyć obiecująco. Masz gwarantowane, że się odezwiemy.
-Dziękuje. Do widzenia – podałem jej rękę i wyszedłem.

Odetchnąłem z ulgą. Odezwą się… Oby.



PRZYPOMINAM O ANKIECIE "CZYTASZ?".

5 komentarzy:

  1. Omg, Harry jest taki słodki w tym opowiadaniu ;) oby tak dalej xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej :) ciekawe czy dostanie tę pracę życzę my tego bo można być niesamowicie sfrustrowanym szukając i szukając bez efektów. No i co z jego siostrą? :(
    Dodaję Cię do linków i zapraszam do siebie http://w-sercu-skrywane.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Cieszę się, że Harry jest taki uczynny i dba o swoją rodzinę :)
    Oby tak dalej, a pracę na pewno dostanie :3
    Do następnego!
    Buziaki, @youmakememad96 .xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak na razie bardzo fajnie i rodzinnie chociaż szkoda mi małej, czekam na więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Boże jaki cudowny *.* Rycze poprostu Kocham <3 <3

    OdpowiedzUsuń